Wysłany: 2011-02-22, 15:43 "Samowłączające się" przeciwmgielne w Astrze F
Witam.
Zacznę od tego, że fabrycznie moja astra nie miała lamp przeciwmgłowych, lecz posiadała instalację elektryczną. Także od ponad pół roku były zamontowane przeciwmgielne i działały tak jak powinny aż do jakiegoś tygodnia temu. Pierwszy objaw był taki, że w czasie jazdy patrzę na guzik od przeciwmgielnych, a on świeci. Patrzę na odbicie w samochodzie z przodu i faktycznie świecą mi owe światła. Nie dało się ich z guzika wyłączyć, więc wyjąłem bezpiecznik. Po dojeździe do celu włożyłem bezpiecznik i wszystko wróciło do normy na około jeden dzień, po czym zaczęło świrować dużo bardziej - lampy da się włączyć z guzika, ale jak jest wyłączone, to potrafią sobie zacząć migać, czy świecić i nic poradzić nie można. Wyjąłem guzik i... lampy dalej potrafiły się włączyć. Do tego stało się normą, że przy wchodzeniu na obroty zaczęły się te lampy zapalać... Aha, zapalały się same z siebie tylko przy włączonym zapłonie. Jak wyjąłem przekaźnik wszystko ok. Miałem dostęp do przekaźnika o tym samym kształcie z forda scorpio, więc założyłem, lecz działa to w taki sposób, że jak samochód zgaszony, to lampy przeciwmgielne się świecą, jak włączam pozycje, to przeciwmgłowe gasną i wtedy mogę uruchamiać z guzika i same się nie uruchamiają. Więc wydaje mi się, że tym (mimo, że nie identycznym przekaźnikiem) stwierdziłem iż to przekaźnik jest wadliwy, jednak chciałbym to na 100% wiedzieć i stąd moje pytanie jak to mogę sprawdzić? Ma ktoś jakiś pomysł? Ktoś się z czymś takim spotkał? Może ktoś ma schemat? Może ktoś by mógł mi udostępnić takowy przekaźnik na jakieś 5min?
Z góry dzięki za pomoc.
Pozdrawiam.
Marka: Opel
Model: Corsa
Pojemność: 1.0 Pomógł: 1 raz Dołączył: 23 Lut 2010 Posty: 488 Skąd: www.vrx.pl
Wysłany: 2011-02-22, 16:14
Musiałbym ojca zapytać bo on kiedyś jakiś przekaźnik ożywiał jakimś sprayem, nie pamiętam jakim, znaczy się wybebeszył go, spryskał całość, wyschło/odparowało i zaczął przekaźnik działać jak należy.
VRx, tylko oplowe przekaźniki są teoretycznie nierozbieralne - tzn. trzeba rozharatać obudowę przekaźnika.
morieris napisał/a:
ja mam w calibrze ori i mialem jeszcze gdzies zdublowany ten przekaznik, ale musial bym sprawdzic
W Cali taki sam przekaźnik jest? Jak tak i byś znalazł u siebie takowy, to rzuć na PW cenę. No i jeśli jutro dotrę, to jakbyś nie miał nic przeciwko, to bym sobie pożyczył od Ciebie Twój przekaźnik na chwilę, by sprawdzić czy u mnie na pewno winowajcą jest przekaźnik, czy może coś w wiązce zwiera.
Tylko skąd by się tam mogła wziąć lewa masa. Rozumiem, jakbym sam kładł wiązkę, to by się mogło zdarzyć, żebym coś pominął, a jak to w fabryce robili, to nie widzę powodów, żeby tam gdzieś lewa masa była. Poza tym na fordowskim przekaźniku było ok na włączonych światłach... hmm..
Mam dwa przekaźniki inne i w dalszym ciągu jest to samo. Moje pytanie czy ma ktoś schemat na którym pinie co jest w przekaźniku? Bo nawet wyjąłem włącznik, a halogeny potrafiły się włączać.
Qigan, sprawdzałem i nic. Jak dla mnie jest pewno jakieś przebicie na linii masa->przekaźnik lub +->bezpiecznik->przekaźnik. Z tym że + bym raczej wyeliminował, bo by bezpiecznik wywalało. Dlatego bym chciał wiedzieć jak w praktyce powinno wyglądać wyprowadzenie pinów przekaźnika przeciwmgielnych. Co do sterownika, to w AF jeszcze do świateł takowych rzeczy nie było, tylko wsio analogowo i chwała oplowi za to
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum