Marka: Opel
Model: Astra
Pojemność: akurat do miasta Pomógł: 1 raz Dołączył: 23 Lut 2010 Posty: 430 Skąd: www.vrx.pl
Wysłany: 2010-06-02, 22:27
morieris napisał/a:
przesadzasz ja jezdzilem w astrze bez kabinowego i nie bylo tragedii
ta jasne, tylko syf był zawsze w kabinie...
Jackass napisał/a:
Ale nic dziwnego, miejsce ponad 13 lat nie sprzątane - w zeszłym roku tylko filtr zmieniony na szybko bez żadnego czyszczenia.
Kumpel kabinowy wymienił po 13 latach, więc chyba nie ma u Ciebie takiej tragedii
Jackass napisał/a:
Wojtek, Ty się chyba na tym znasz - czy żeby był stożek (tylko dla fajnego dźwięku) warto bawić się w robienie dolotu, czy da radę go upchnąć do fabrycznej puszki z fabrycznym dolotem? I co taniego najlepiej kupić - żeby tylko szkód nie powodowało?
W ori puszke raczej nie wejdzie.
Podstawa to nie zmienić długości dolotu, żeby nie zepsuć.
Czyli stożek mniej więcej w tym miejscu co obecnie jest pucha filtra.
Jeśli ma być dźwięk to bez puszki, ew. separator powietrza ciepłego + doprowadzenie zimnego na filtr.
Dalej to już kwestia testów, Wojtka C14SE z zabudowanym filtrem nie straciło na dźwięku stożka, ale nie każdy silnik tak to znosi. Jeden po zabudowie się wyciszy inny nie.
Jak nie chcesz sie pozbywać puszki to ewentualnie wkładka sportowego filtra w ori puche. Dźwięk się raczej nie zmieni, na pewno nie znacząco, ale silnik dostanie troszkę więcej powietrza.
Marka: Opel
Model: Astra F Bertone
Pojemność: X16SZ + LPG Pomógł: 1 raz Wiek: 24 Dołączył: 10 Mar 2010 Posty: 746 Skąd: 022.com
Wysłany: 2010-06-02, 22:32
Hmmm nie wiem czy jest sens do puszki bo wkladać bo bedzie to wiecej roboty niż to warte... i prawdopodobnie trzeba by puche pruć w środku. Stożek itak musisz z power rura kupic, zakladasz go na gume od dolotu, wywalasz puche i generalnie mozesz juz na tym jezdzic, x14nz to nie jest jakis potwór zeby potrzebowal liczonego dolotu, jak by co to zagadaj do drewniaka on powinien miec rure i jakis stozek, bo po moich namowach wymontował go z samochodu swojej obecnej żony
jak bedziesz mial materiał to mozesz zrobic to co u mnie bylo:
tylko to rozwiązanie mialo jeden minus bo flex byl wyciągniety w dziure w zderzaku i przy wiekszej wodzie mialem stresa ze zassie to do silnika...
Jakby ktoś potrzebował, to szczegóły robienia zaprawek:
-Szczotka druciana na wiertarkę, miękka, bodajże mosiężna ~20zł
-Papiery ścierne o ziarnistości 0d 100 do 2500, cena za arkusz ~30-40gr
-Odrdzewiacz z MoS2 firmy Tectane - nie chcę skłamać, ale koło 5-7zł 750ml
-Cynk w aerozolu firmy Tectane ~12zł 750ml
-Podkład antykorozyjny ~7ł 1l
-Farba Acryl Car Paint pod kolor, firmy Car-Rep ~30zł (opcja dorobienia ~50-60zł i w sumie jakbym miał wybierać jeszcze raz, to bym dorobił) 500ml
-Lakier "Clear Lacquer" firmy Car-Rep ~15zł 500ml
-Szmatki, rękawiczki - raczej każdy ma, jak nie to też na dobrą sprawę groszowe sprawy
-Narzędzia raczej każdy ma, jak nie to ma znajomych od których może to pożyczyć.
Tak więc licząc wsio razem nie szukając jakiś super okazji wychodzi około 100zł, a tak na prawdę jakby kupować odpowiednią ilość, to dałoby się to za 40zł zrobić. Ja trochę przesadziłem z ilością.
Czy się opłaca? Szczerze, to zrobić to jak fabryka jest ciężko. W zeszłym roku robiłem zaprawki które mimo srogiej zimy trzymają się do tej pory, ale jednak sprayem, czy pędzlem ciężko zrobić takie cieniowanie, aby po przyjrzeniu kolor nie rzucał się w oczy. Bardzo zadowolony jestem tylko z felg, a zaprawki wyszły tak o :m Nie ma tragedii, ale do super efektu brakuje. Po woskowaniu woskiem koloryzującym trzeba się przyjrzeć itd. Jak wróciłem do domu dziś i pokazałem mamie, to nie wiedziała w których miejscach zaprawki były. Zależy to też od kąta padania światła itd. Myślę, że do lakieru niemetalicznego byłoby łatwiej dobrać inny i łatwiej pocieniować
Co do zdjęć, to oczywiście złośliwość rzeczy martwych: baterie w Nikonie mi siadły, a nie miałem ładowarki, więc wsio robione Nokią E63 (2mpx bez autofocusa). Więc z góry sorki za jakość. Ale zdjęcia w miarę chronologicznie przedstawiają się tak:
No i moim zdaniem najładniejsze co mi wyszło, czyli felgi.
Na początku miała być polerka. Więc wziąłem się za to w momentach jak czekałem na schnięcie zaprawek. Po około 5 godzinach spędzonych nad felgą było coś takiego:
Ale nie było to zadowalające, a co bym nie robił i tak lustra nie mogłem osiągnąć. Robiłem to pierwszy raz, więc albo nie umiem, albo stop alu na którym lustra uzyskać się nie da (czytałem, że są takie). Tak więc trzeba było pomyśleć o czym innym. Dorwałem szary mat i powstało coś takiego:
Jednak nie było to to co chciałem osiągnąć. Więc padła decyzja na coś co kiedyś podpowiedziała mi koleżanka i chodziło mi po głowie: felgi w kolor budy. Pomysł w sumie rzadko stosowany, a efekt moim zdaniem jest super.
Jakaś lepsza sesyjka Astry po "pracach" z tego weekendu będzie w zbliżającym się tygodniu.
Przez jakiś czas ostatnio nic się nie działo - wiadomo, studia, koniec semestru, ostatnie poprawianie ocen i sesja. Ale nowe części eksploatacyjne czekają już na zmianę. Jak dobrze pójdzie, to jutro się zajmę halogenami wreszcie, jak śruby będą nie do odkręcenia normalnie, to na pewno zajmę się już tym w wakacje.
Dziś drobna zmiana - nowy korek od oleju. Minimalnie się spod korka pociło , więc wymieniłem na nowy, niestety nieoryginalny. Niby od jakiś 8tys km nie ubyło praktycznie oleju, ale lepiej dmuchać na zimne - niech się nie poci. Ale postaram się oryginalny korek trochę poprawić i przy okazji jakoś odnowić wizualnie.
Dziś rano miałem zdjąć zderzak, by zamontować halogeny. Ale śruby nigdy nieodkręcane ciężko odkręcić normalnie na parkingu pod blokiem i zrezygnowałem z tego - w wakacje je wreszcie zamontuję.
Ale za to pojawił się pewien kontrowersyjny ruch... hmmm...
Rano zakupiłem:
Po "robocie" mi się rączki trochę upieprzyły :m
Ciężko sie zabrudzony chlorokauczuk z rąk zmywa...
I chyba od razu wiadomo co mogło mi przyjść do głowy :m Każdy kto czytał temat wie już co takiego było, czego prawie nikt nie stosuje
Zastanawiałem się nad whitefall'ami, ale jednak chyba by nie pasiły do samochodu i tych felg. A białe napisy moim zdaniem kozaczą.
Rano zdjąłem grill do próby zdjęcia zderzaka i jakoś już tak przez pewien czas zostało. Dopiero po kilku zdjęciach założyłem. Z kołami na samochodzie:
morieris, jedyne gruby plan jest taki jaki kiedyś mi na AKP podsunąłeś, czyli uturbienie obecnego silnika. Ewentualnie może swap. Ale jedno i drugie wiąże się z wydatkiem na prawdę sporym i tu się zastanawiam, czy w Astrze jest sens się w to bawić - silnik jest na prawdę zdrowy i jeszcze 110 tys km nie ma. Pomysł jest jeszcze taki o którym wspominałem, że Astra będzie tylko dupowozem, a coś drugiego pojawi się. Póki co w Astrze jest pewne zrobienie wnętrza (fotele, kanapa), jeszcze lekkie doposażenie, złożenie digitala do końca, w przyszłym roku jakieś sensowne kółko (wiatraki z GSi mi się bardzo podobają). W planach jeszcze zderzaki w kolor i tu się raczej mody w Astrze kończą, bo nic więcej nie wymyślę.
Póki co szukam roboty na 3 miesiące i zamierzam przeznaczyć to po części na wakacje, a po części albo właśnie drugi jackassmobil albo ostrzejsze pomodzenie Astry. Także nic jeszcze nie jest pewne.
Pewnie za jakieś 1.5-2 lata braciak ode mnie będzie kupował Astrę jak zrobi prawko. A ja się za kolejnym oplem rozglądać będę Bo w obce ręce Astry nie oddam, bo absolutnie nieopłacalne będzie za jakiś grosz ją puścić.
Kurde, myslalem, że jestes starszy dopiero teraz zauważylem w profilu wiek
Chyba najmłodszy na tym forum jestem A jak nie to jeden z młodszych. No i dlatego się za dużo w Aśce nie dzieje, bo studiuję dziennie, nie mam pracy, ani nawet czasu na pracę. W wakacje trzeba zarobić i może się coś dziać będzie.
troche mi to traci wiocha ale skoro tobie pasuje to ok
Jednak do stalówek mi to bardziej pasowało. Teraz się starło i nie odnawiam. Może na zimówkach będzie.
Btw, dziś listonosz przyniósł mi coś fajnego z Omegi. Takie małe spyphoto:
Celowo nie za dobrej jakości i nie wszystko na foto, bo by każdy zgadł co to
Część jest z Omegi, z tego co wstępnie ogarnąłem pasuje w pełni plug&play. Jedynie kable pociągnąć trzeba.
Jak będzie jutro czas, to zamontuję, jak nie, to w poniedziałek. Trochę grzebaniny jest, ale damy radę
Jakoś się do niego zabrać nie mogę Jednak mocowanie będzie trzeba dorobić, bo to o którym ja myślałem się różni minimalnie rozstawem śrub, a na jedną tego montować nie chcę.
Ale stwierdziłem, że trzeba po burzy wczorajszej przeczyścić pod listwami dachowymi, bo ostatnio już tam sporo "zieleniny" z drzewa było i zawsze po większej burzy to czyszczę, coby nie pogniło. I tak jakoś na spontanie wyszło malowanie ich w kolor budy.
Stwierdziłem, że efekt zajefajny, więc było mi mało i polakierowałem lusterka.
Wsio w kolor to zajefajna rzecz. Efekt po dzisiejszej chwili spędzonej nad tym:
I to co zostało po malowaniu:
Teraz już wiem, że zderzaki na pewno będą w kolor (za wyjątkiem górnej listwy), ale trzeba kupić zderzak na przód z fabrycznymi wycięciami na halogeny (jakby ktoś z okolic miał, to z chęcią kupię) - nie chcę, żeby niestarannie wyszło. Do tego będą jeszcze na pewno klamki w kolor i blenda. Nie zrobiłem tego na razie, bo nie wiem jak się te części od budy odczepia
Hehe, zdejmuje się dużo łatwiej niż inne rzecz - po prostu trzeba podważyć. Heh, na każdym forum na którym o tym napisałem od razu jest pytanie w temacie albo przez PW jak zdjąć te listwy
Zacytuję siebie z AKP:
"A listwy odczepia się bardzo łatwo. Trzeba podważyć i szarpać do góry, ale z wyczuciem. Najlepiej podważyć najpierw z tyłu i stopniowo przenosić się do przodu. Nie pomyślałem o tym, żeby zrobić jakiegokolwiek manuala, bo myślałem, że każdy te listwy raz na jakiś czas czyści A tu pytania się sypią na PW i jeszcze Ty się zapytałeś.".
Takie małe dwie fotki pokazujące ogół Astry po pomalowaniu lusterek Moim zdaniem trochę odmłodziło.
No i jak widać chwilowo wróciła BRA. Znalazłem ją w czasie sprzątania piwnicy, wypłukałem (miała pełno "zimowej soli") i założyłem, bo dawno jej nie było.
Ostatnio w Astrze z racji remontu przewoziłem bardzo dużo rzeczy - miejsce było tylko na fotelu kierowcy. I wtedy to z tyłu była gleeeba
Ale wiem, że z tyły bym gleby nie mógł mieć. Masakra. 1 dzień "gleby" i z tyłu mam spłaszczoną rurę wydechową i ostro pognieciony cały układ wydechowy.
No i już na stałe jest digital. Jest fajnie, bo praktycznie nikt takiego nie ma Generalnie spoko, że np. ładowanie pokazuje, bo mam teraz kontrolę i wiem, że alternator póki co jeszcze działa. Co ciekawe parę dni temu łożysko w alternatorze przestało piszczeć. Ale dobra, digi prezentuje się tak:
Niestety nie udało mi się go jeszcze pogodzić z MIDem. Będzie trzeba poszukać impulsatora na 6 impulsów z wyjściem na linkę. Z najbliższych planów, to coraz bardziej próbuję ogarnąć tempomat i jeszcze ze 2-3 kable mi do ogarnięcia zostały, więc kwestia czasu. Szukam cały czas zderzaka z wycięciem na halogeny i chcę zderzaki w kolor zrobić samemu.
Jeszcze ostatnio taka "pierdółka", tzn. zaślepki od ramion wycieraczek miałem strasznie poszarzałe, więc są w kolorze budy
Ale docelowo będzie chyba czarny mat. Chyba, że ramiona wycieraczek w kolor.
Wczoraj Astra miała taki oto "spoiler dachowy"
Jeszcze większą "glebę" niż ostatnio
A to przez spory nadładunek
Trasa z prędkością do 80kmph, nie było piątki, bo fizycznie nie było jej jak wrzucić (płyty wiórowe ), a żeby wrzucić czwórkę trzeba się było barkiem rozepchnąć Dobrze, że nic się we wnętrzu nie uszkodziło i będzie teraz czas coś przy Aśce pogrzebać. Kubełki wzięte, więc pewnie będą założone, tempomat też mam nadzieję założyć, no i do zderzaków do lakierowania się dorwać muszę. To wsio chce do połowy sierpnia skończyć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum